Piątek, 15 lutego 2019

Region

Tagi: Brodnica 997/112 Policja Tragedia Śmierć Wypadek

17 kwietnia 2015, aktualizowano: 17 kwietnia 2015

W momencie wypadku już trwały poszukiwania policji, po doniesieniach od ludzi o pijanym kierowcy

Miejsce tragicznego wypadku upamiętniają zapalone znicze na poboczu

Fot.: Paweł Kędzia

Paweł Kędzia

Andrzej O., zanim śmiertelnie potrącił rowerzystę i skończył jazdę na płocie hotelu, kręcił się pijany na osiedlu socjalnym. To stamtąd zaalarmowano policję.

Miejsce, gdzie doszło do zdarzenia, wyznaczają znicze tlące się na poboczu. Po drugiej stronie ulicy jest płot pobliskiego hotelu. Drewniane przęsło wyrwane z betonowych słupków wciąż leży pod jedną z choinek.


Chociaż krajowa „piętnastka” jest ruchliwa, nie ma tutaj ścieżek, choćby kawałka chodnika jak w podtoruńskich gminach. Jest za to prosty odcinek drogi, gdzie kierowcy lubią mocniej przycisnąć pedał gazu.

Nasuwa się refleksja, że to niemożliwe, żeby kierowca nie widział podróżującego skrajem jezdni rowerzysty. Pogoda była słoneczna, a pora stosunkowo wczesna. Gdyby O. był trzeźwy, ominąłby cyklistę i każdy pojechał w swoją stronę.

Niestety, tego dnia - jak wykaże późniejsze badanie - kierowca był kompletnie pijany.

- Kręcił się samochodem i szukał kogoś w pierwszym bloku - relacjonują świadkowie z brodnickiej Kałaski. - Kiedy ludzie zorientowali się, że kierowca jest pijany, próbowali go zatrzymać, a gdy odjechał - wezwali policję.

Na poszukiwania feralnego audi wyjechały dwa radiowozy. Jeden z kierunku Olsztyna, drugi od centrum. Jednak kierowcy udało się ominąć patrole leśnymi duktami i wyjechać na krajową „piętnastkę”. Tam na przedmieściach Brodnicy staranował Adama, rowerzystę.

- Zrobił się kurz i zauważyłem, jak człowiek leci kilka metrów nad ziemią - relacjonuje bezpośredni świadek zdarzenia. - Potem samochód zjechał na przeciwny pas, aż musiałem się zatrzymać, żeby we mnie nie uderzył. Jak leciał samochodem, to czubem rył po ziemi i zatrzymał się dopiero na pobliskim płocie.

Kierowca audi zaledwie z drobnymi obrażeniami nie mógł wyjść z pogniecionego samochodu, aż wreszcie wypchnął rozbitą przednią szybę.

- Co ja narobiłem! - wykrzykiwał tuż po zdarzeniu.

- Chciał biec, żeby ratować tego potrąconego człowieka, ale byli już tam ludzie i próbowali udzielać pomocy - mówi świadek. - Kiedy podszedłem bliżej, rowerzysta leżał w kałuży krwi. Widać, że był to młody, wysportowany mężczyzna.

Przy ubraniu Adama odnaleziono zawieszkę „Nie jeżdżę po alkoholu”.

- Prowadził aktywny tryb życia. Często jeździł na rolkach albo na rowerze - przyznają sąsiedzi.

Podróżujący audi mężczyzna, 44 lata, był w sztok pijany. Badanie wykazało aż 2,5 promila alkoholu w organizmie.

- Mężczyzna potwierdził wyjaśnienia złożone na policji i przyznał się do tych czynów - informuje prokurator Alina Szram. - Powiedział, że nie pamięta okoliczności wypadku.
Brodnicka prokuratura wystąpiła o zastosowanie tymczasowego aresztu.

Brodniczanie są wstrząśnięci wypadkiem.

- Do głowy przychodzą tylko mocne słowa. Tym bardziej, że często jeżdżę z moją trzyletnią córką rowerem - przyznaje Grzegorz Kulaszewski z Brodnicy. - Skóra mi cierpnie, jak pomyślę, że to mogłem być ja. W dniu wypadku dosłownie zdążyłem zjechać z Sikorskiego na osiedle, a po chwili już na sygnale jechały samochody do tego wypadku.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 18-04-2015 20:10

    Oceniono 1 raz 1 0

    - oktanek: tak znajomy komendanta juz kreca ze to nie on jechal!!! zobaczymy jaki bedzie wyrok!!!

    Odpowiedz