Niedziela, 21 października 2018

Region

Tagi: Komentarze Komentarz zblogowani

21 lutego 2016, aktualizowano: 21 lutego 2016

W normalnych sytuacjach podobne historie kończą się nabitym guzem, czy rozciętym kolanem

Paweł Kędzia

Dyskusja o bąblach, które wyszły z domu, zaczyna się od sakramentalnego "jak to możliwe, że rodzice" i tu cała litania okoliczności obciążających matkę i ojca. Naprawdę?

Na ulicy dzieci trzymam za rękę. Uczę i powtarzam, że przed wejściem na jezdnię trzeba się rozglądać. A i tak zdarzyło się, że synek wybiegł na jezdnię, na szczęście pustą. To jednak wystarczyło, żeby serce zamarło.


Wracam z zakupów i pod domem synek pobiegł przodem. Kilka minut poszukiwań i nawoływania, aż okazało się, że czeka pod drzwiami mieszkania, bo wszedł za sąsiadem.

Każdy z Was ma na pewno przynajmniej jedną taką historię.

Na wyciecze w podstawówce na zaporze na Solinie byliśmy pod bacznym okiem opiekunów. To nie przeszkodziło mi z bratem wspiąć się na skarpę i z niej zeskoczyć. Wystarczył ułamek czyjejś nieuwagi.

Naprawdę trzeba mieć małą wyobraźnię, żeby dziwić się, jak to możliwe, że dzieci wyszły z domu niezauważone. Ktoś np. pichcił obiad albo zajmował się młodszym rodzeństwem, albo wyszedł akurat do toalety. Milion zwykłych domowych sytuacji, które powodują, że uwaga nie jest akurat zwrócona na dzieci. I to wystarczy.

Późniejsze dramatyczne wydarzenia to splot tragicznych okoliczności. Wystarczyłoby, żeby na jednej z ulic dzieci poszły w lewo, a trafiłyby do domu i zatroskanych rodziców. Niestety, poszły w odwrotną stronę. Spośród wszystkich bramek na tej i sąsiedniej ulicy zabłąkane szkraby trafiły akurat na podwórko, gdzie było oczko wodne.

Podobnie jak wielu brodniczan pojechałem na miejsce i próbowałem szukać tego czterolatka. Wielkie nadzieje, kiedy natrafiłem na coś niebieskiego (chłopiec miał niebieską bluzkę) i ogromne rozczarowanie, po sprawdzeniu, że to worek foliowy.

Niewątpliwie wydarzyła się wielka tragedia, ale zrzucanie odpowiedzialności na rodziców jest niesprawiedliwe. W normalnych sytuacjach podobne historie kończą się nabitym guzem, czy rozciętym kolanem. A potem anegdotą opowiadaną znajomym.

Jednak w wyniku splotu wielu czynników, zmarło dziecko. I czyja to wina?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 22-02-2016 04:33

    Oceniono 2 razy 1 1

    - Brodnica: Paweł Kędzia. szkoda, że artykuł jest budowany po tragicznym wydarzeniu. Przepraszam, ale nie kupuje tego. Brak pomysłu na wypromowanie się?

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz

    1. 21-02-2016 23:47

      Oceniono 2 razy 2 0

      - sąsiadka : Myślę, że współwinni powinni czuć się Ci którzy widzieli tych maluchów i nie zdziwiło ich, że są w takich cienkich strojach sami w parku. Co się dzieje ze współczesnym społeczeństwem? Przeraża mnie to.

      Odpowiedz

    2. 21-02-2016 22:22

      Oceniono 4 razy 4 0

      - Mooonika: Kiedy umrze rodzic jesteś sierotą, kiedy małżonek - wdową/wdowcem, a kiedy umiera ci dziecko... dzieje się tak ogromna tragedia, której świat nawet nie potrafi nazwać. Dzieci to największy skarb jaki dał mi świat. Nie mogę i nawet nie chcę wiedzieć co czuje ta matka.

      Odpowiedz

    3. 21-02-2016 22:19

      Oceniono 2 razy 2 0

      - daria: Bardzo zdrowe i racjonalne podejście. Dla rodziców ta śmierć to i tak największa kara. Dziś niedziela. W kościele ksiądz mówił, że mamy się modlić o to, żeby małżeństwa którym przytrafiła się taka tragedia przetrwały. Takie sytuacje powodują oddalenie od siebie dwoje kochających się ludzi. Jestem całym sercem z rodzicami. Niech Bóg da Wam siłę.

      Odpowiedz

    4. 21-02-2016 22:06

      Oceniono 2 razy 2 0

      - aga: Szczera prawda, dobrze ze są ludzie którzy tez to tak widzą. Warto zwrócić jeszcze uwagę mediom którzy nie potrzebnie pastwia sie nad tragedią robiąc z tego sensacje.

      Odpowiedz

    5. 21-02-2016 21:52

      Oceniono 4 razy 4 0

      - Ania Wisniewska: Kazdy z nas rodzicow mial jakas wpadke a ze akurat skonczyla sie dobrze to szczescie.Rodzice chlopca niemieli szczescia tylko ogromnego pecha za ktorego do konca zycia beda placic wyrzutem sumienia ogromnym smutkiem i zalem.Ludzie taka sytuacja mogla kazdemu normalnemu rodzicowi sie przytrafic wiec wspolczujmy.Niech spoczywa w spokoju aniolek kochany.

      Odpowiedz