Wtorek, 18 września 2018

Stowarzyszenia mieszkańców mają moc! [CZ.2/2]

Stowarzyszenie Miedzyń i Prądy demonstrowało w kaloszach, aby zwrócić uwagę na problem osiedlowych gruntówek.

Fot.: Filip Kowalkowski

Małgorzata Oberlan

Wśród stowarzyszeń mieszkańców w Toruniu najwięcej hałasu robi najmłodsze dziecko stowarzyszeniowe, czyli „Nasze osiedle bez bloków”. Jak to roczny maluch - domaga się uwagi i nie ma ochoty siedzieć cicho.

- Powodem powołania stowarzyszenia było niesprawiedliwe, w naszym odczuciu, traktowanie mieszkańców osiedla w trakcie prowadzonej przez Urząd Miasta Torunia procedury wydawania warunków zabudowy dla inwestycji na działce po zakładzie Torpo przy Żwirki i Wigury w Toruniu. Byliśmy lekceważeni i zbywani, a przygotowania do budowy szły pełną parą. Dopiero połączenie sił, zespolenie się w aktywnej grupie spowodowało, że urzędnicy zaczęli nas słuchać i liczyć się z nami - mówi Artur Jankowski, który założył stowarzyszenie z sąsiadami Piotrem Czernisem i Wiesławem Matusiakiem.


Dziś „Nasze osiedle bez bloków” ma już prawie 200 członków. To mieszkańcy północnej części miasta, głównie z okolic Żwirki i Wigury. To właśnie przy tej ulicy stoi jeszcze opuszczony budynek dawnej szwalni; ma zostać zburzony i zabudowany mini osiedlem. Inwestor - biznesmen Jerzy Bańkowski - mimo przychylności miasta dla jego planów, najprawdopodobniej będzie musiał zrezygnować z zabudowy sięgającej nawet pięciu kondygnacji.

Czytaj także: Bloki na działce po Torpo zablokowane

- Decyzję urzędników o warunkach zabudowy zaskarżyliśmy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. W lipcu przyznało nam ono w wielu kwestiach rację, umorzyło decyzję i skierowało ją do ponownego rozpatrzenia - wyjaśnia Artur Jankowski. - Dodatkowo Urząd Miasta przyznał nam rację i planuje wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na okolicznych uliczkach, co ułatwi wielu mieszkańcom życie. Będzie można łatwiej poruszać się po osiedlu, a parkujące samochody nie będą już taką przeszkodą w zjeździe np. do ul Żwirki i Wigury.

Za ostatni sukces stowarzyszenie uważa to, że wspomniany biznesmen zgodził się spotkać ze społecznikami i chce wspólnie szukać rozwiązań. I to jest właśnie siła stowarzyszenia! Bo, nie czarujmy się, gdyby takiego nie było, inwestor zawsze miałby w ręku argument typu: przecież nie będę z każdym z osobna negocjował kształtu budowy.

Stowarzyszenia mieszkańców nie tylko w dużych miastach



W Brodnicy skrzydła rozwija stowarzyszenie „Aktywna Kałaska”, pobudzające do działania mieszkańców jednej z najbardziej zapomnianych dzielnic w mieście. Kałaska to zwyczajowa nazwa, chodzi o okolice ul. Sikorskiego.

Lokalnym fenomenem stało się też stowarzyszenie „Jaśkowa droga”, założone przez brodniczankę Mirosławę Karpowicz, której pijany kierowca zabił 13-letniego syna na rowerze. - Działanie pozwoliło mi przetrwać trudne chwile. Robiąc coś dla stowarzyszenia, czułam się tak, jakbym robiła to dla Jasia. To mi dawało też ukojenie. Kiedy żegnałam się z Jaśkiem, obiecałam mu, że zbuduję tę cholerną ścieżkę rowerową z Brodnicy do Zbicznai do końca mojego życia będę walczyć z pijakami. Chcę dotrzymać słowa - mówiła nam brodniczanka w 2015 r.

A dziś? Stowarzyszenie, które najpierw zrzeszało sąsiadujących ze sobą ludzi, zainteresowanych budową owej ścieżki (wreszcie jest!), wyrosło na wielką siłę cyklistów. Brodnickie masy krytyczne, wspólne kręcenie kilometrów w szczytnych celach, akcje na rzecz trzeźwej jazdy - to sprawy, wokół których „Jaśkowa droga” gromadzi już naprawdę rzesze ludzi.

Z rozmów ze stowarzyszonymi i w dużych, i małych miastach regionu jasno wynika, że takie społecznikostwo pochłania dużo czasu i energii.

Czytaj także: Samorządowcy unikają nazwy Jaśkowa Droga

- Nasze drugie połówki nieraz narzekają, że zamiast ten czas poświęcić rodzinie, angażujemy się w sprawy osiedlowe - nie kryje Dariusz Smól z bydgoskiego Stowarzyszenia Miedzyń i Prądy.

W stowarzyszeniach nie może być dyktatury. Zdecydowanie lepsze efekty daje demokratyczne współdziałanie.

- Na co dzień w działalność „Naszego osiedla bez bloków” zaangażowanych jest kilkanaście osób, które w wolnym czasie, często kosztem rodziny, przygotowują ulotki informacyjne, zajmują się kolportażem, organizują spotkania, opracowują materiały, zebrane podczas prowadzonej procedury urzędowej. Wspólnie piszemy pisma i ustalamy plany działania. Wszystkie decyzje podejmujemy kolegialnie, o naszych poczynaniach na bieżąco informujemy na Facebooku i telefonicznie - SMS. Zależy nam na tym, żeby nasze działania odbywały się w porozumieniu i za wiedzą sąsiadów - podkreśla Artur Jankowski z Torunia.

Wartość dodana czy główna?



„Zaczęliśmy ze sobą częściej rozmawiać”, „spotykamy się”, „wreszcie poznaliśmy się z sąsiadami” - zauważają stowarzyszeni. Najpierw, gdy łączy ich gorący temat (protest, walka o coś), uznają to pozytywny efekt uboczny. Dopiero gdy bitewny pył opadnie, zauważają, że to nie żadna wartość dodana tylko główna!

- Jeśli w efekcie naszego doświadczenia mogę coś doradzić innym, to pamięć o jednym: na samym proteście nie da się niczego trwałego zbudować. Zawsze warto być konstruktywnym, nawet protestując czy krytykując. Nie bez powodu na naszej stronie internetowej krzyczymy żółtymi literami, że to „Pozytywna strona Bydgoszczy” - kończy Dariusz Smól.

Aby wrócić do pierwszej części artykułu kliknij TUTAJ


***

W Polsce w grudniu 2014 roku było zarejestrowanych około 17 tysięcy fundacji i 100 tysięcy stowarzyszeń. Oznacza to, że stowarzyszeń jest niemal sześciokrotnie więcej niż fundacji. Liczba zarejestrowanych stowarzyszeń i fundacji różni się w zależności od regionu Polski - zdecydowanie najwięcej jest ich na Mazowszu, niemal 20 tysięcy, w tym połowa w samej Warszawie. Po około 10 tysięcy organizacji jest zarejestrowanych w Wielkopolsce, Małopolsce, na Śląsku oraz na Dolnym Śląsku. Zdecydowanie najmniej organizacji jest w województwach opolskim i podlaskim - po oko-ło 3 tys. Oczywiście, stowarzyszenia (zwykłe) mieszkańców poszczególnych osiedli czy dzielnic to tylko wycinek całej stowarzyszeniowej działalności. Ale jak widać, coraz wyraźniejszy także w naszym regionie.

Jakie dokumenty należy złożyć do urzędu, aby zarejestrować stowarzyszenie mieszkańców?

Stowarzyszenie zwykłe rejestruje się w ewidencji stowarzyszeń zwykłych, prowadzonej przez starostę powiatu, na terenie którego mieści się siedziba stowarzyszenia zwykłego. Jednostki urzędów, które nadzorują stowarzyszenia zwykłe, mają różne nazwy. Najczęściej sprawami wpisu do ewidencji zajmuje się Wydział Spraw Obywatelskich lub Wydział Spraw Społecznych czy Wydział Organizacyjno--Prawny. Uwaga! Do wniosku dołączyć trzeba regulamin działalności stowarzyszenia oraz protokół z zebrania założycielskiego. Konieczna będzie także lista członków założycieli z ich danymi.

Jak założyć stowarzyszenie zwykłe?

Od 20 maja 2016 r. obowiązują nowe przepisy dotyczące zakładania stowarzyszeń - rejestrowych i zwykłych.

Komplet informacji i instrukcję, jak założyć stowarzyszenie zwykłe - krok po kroku - znajdziemy na stronie internetowej www.poradnik.ngo.pl.

Założenie stowarzyszenia zwykłego jest prostsze niż utworzenie stowarzyszenia zarejestrowanego w KRS. By je powołać, wystarczą już trzy osoby - pełnoletnie, mające obywatelstwo polskie i niepozbawione praw publicznych. Osoby prawne, jak firmy, spółki czy inne organizacje pozarządowe, nie mogą być założycielami stowarzyszenia zwykłego; co więcej, nie mogą być również członkami takiej organizacji, ponieważ w stowarzyszeniu zwykłym mogą zrzeszać się jedynie osoby fizyczne.

Stowarzyszenie zwykłe rejestruje się w ewidencji stowarzyszeń zwykłych (w urzędzie). Stowarzyszenie zwykłe nie ma osobowości prawnej, jest tzw. „ułomną osobą prawną”. Może zaciągać zobowiązania, pozywać i być pozywane. Źródła finansowania to m.in. składki członkowskie czy dotacje, ale nie może prowadzić działalności ekonomicznej (odpłatnej albo gospodarczej). Na spotkaniu założyciele podpisują się także na liście członków założycieli. Na liście muszą być następujące dane: imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, miejsce zamieszkania oraz własnoręczny podpis.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 14-08-2016 16:30

    Oceniono 3 razy 2 1

    - henas: a o Stowarzyszeniu Nasze Rubinkowo to już nie łaska napisać?

    Odpowiedz

  2. 14-08-2016 12:16

    Oceniono 3 razy 1 2

    - ciekawy : a kiedy powstanie Stow. Torun bez Nowosci

    Odpowiedz