Piątek, 15 lutego 2019

Marek Żydowicz wspomina reżysera Andrzeja Wajdę i "Powidoki" [ZDJĘCIA + TRAILER]

Marek Żydowicz zaprezentuje "Powidoki" Andrzeja Wajdy podczas tegorocznej edycji Camerimage.

Fot.: Dariusz Bloch

Paulina Błaszkiewicz

Andrzej Wajda zmarł 9 października 2016 roku. Koproducentem jego ostatniego filmu pt. "Powidoki" była Fundacja Tumult Marka Żydowicza.


Fundacja Tumult jest koproducentem ostatniego filmu Andrzeja Wajdy „Powidoki”. Wiemy już, kiedy i gdzie będzie można zobaczyć ten film?

Premiera filmu odbędzie się na tegorocznym festiwalu Camerimage. Umówiliśmy się z panem Andrzejem, że przyjedzie na festiwal i zaprezentuje „Powidoki” wspólnie z twórcą zdjęć Pawłem Edelmanem. Miał to być dobry moment, by dzień później pokazać „Moje inspiracje”, czyli film dokumentalny, w którym Andrzej Wajda reżyseruje samego siebie. To film, który powstawał równolegle do „Powidoków”, za którego produkcję odpowiada Fundacja Tumult. Reżyser opowiada o tym, jakie inspiracje malarskie towarzyszyły mu w tworzeniu różnych filmów. Ilustrujemy to fragmentami filmów, obrazów, tak by pokazać, w jaki sposób wpływy malarstwa przekładają się na sztukę filmową, na realizację konkretnych scen czy kadrów.


Zobacz wszystkie zdjęcia w galerii (21) »




Kiedy po raz ostatni miał Pan okazję rozmawiać z Andrzejem Wajdą?

Widzieliśmy się na festiwalu filmowym w Gdyni. Rozmawialiśmy o jego przyjeździe do Bydgoszczy. Andrzej Wajda był w bardzo dobrej formie, pełen pasji mówił o kolejnych planach. Może był trochę zmęczony, ale przecież wiek robi swoje. Uroczystość poprzedzająca pokaz „Powidoków” miała bardzo sympatyczny charakter. Aktorzy dziękowali mu za to, co zrobił dla nich, dla polskiej kinematografii. Andrzej Wajda tryskał humorem. Trzy tygodnie temu, tuż przed festiwalem w Gdyni mieliśmy pokaz kolaudacyjny w Narodowym Instytucie Audiowizualnym.




A pamięta Pan pierwsze spotkanie z Andrzejem Wajdą?

Tak, to było na ulicy Chełmskiej w wytwórni filmowej w Warszawie. Pamiętam, że Andrzej Wajda realizował wtedy „Pierścionek z orłem w koronie”. Pojechałem tam chwilę po tym, jak wymyśliłem ideę festiwalu Camerimage. Byłem przekonany, że uzyskam pełne błogosławieństwo, bo on jako artysta malarz zrozumie, że zorganizowanie wydarzenia filmowego, na którym dyskutujemy o istocie języka ruchomych obrazów, jest językiem, który można analizować tak jak malarstwo. Spotkał mnie zimny prysznic... Pan Andrzej powiedział, że jest dość sceptycznie nastawiony do festiwalu dedykowanemu samemu obrazowi, ponieważ bardzo trudno go ocenić.

Polecamy przeczytać: Camerimage 2016. Wystawa Davida Cronenberga w CSW


Jak Pan zareagował?

Użyłem porównania, które zbiło pana Andrzeja z tropu: „Niech pan spróbuje sobie wyobrazić, że ogląda pan swój film z wyłączeniem dźwięku i widzi tylko obrazy. Czy potrafi pan zrekonstruować fabułę tego filmu?”. Pan Andrzej odpowiedział: „No tak, właściwie jak patrzę na wszystkie swoje filmy, to gdybym oglądał same obrazy, to tak jakbym oglądał komiks bez podpisów”. Podałem mu kolejny przykład mówiąc: „Spróbujmy jeszcze wyłączyć obraz z filmów Krzysztofa Zanussiego. Z pana filmów nie da się odtworzyć nic, z Zanussiego powstanie dobre słuchowisko radiowe”. Pan Andrzej na to: „Coś w tym jest, będę obserwował ten festiwal”. Takie było nasze pierwsze spotkanie.


Po śmierci Krzysztofa Kieślowskiego pojawiły się opinie, że polskie kino się skończyło. Teraz odszedł...

... najwybitniejszy polski twórca filmowy, ale nie jest tak, że coś się kończy, bo umiera jeden artysta. Życie nie znosi pustki i na pewno pojawią się kolejni twórcy. Tak samo jak Krzysztof Kieślowski ma swoich następców, bo jego twórczość wpłynęła na ich sztukę, tak jestem święcie przekonany, że tak samo będzie w przypadku Andrzeja Wajdy. Obawiam się jednak, że wielu młodych twórców sięga po tematy, które ich przerastają.

Warto przeczytać: Tofifest 2016. Znamy program filmowego festiwalu


Trudno odmawiać młodym odwagi. Młodość zawsze rządzi się swoimi prawami...

Andrzej Wajda wielokrotnie powtarzał, że aby wziąć na swoje barki niektóre tematy i próbować je zrealizować w formie obrazu filmowego, to trzeba do tego dorosnąć. Nie wystarczy, że lobby światopoglądowe będzie kreować młodych twórców na mistrzów, jeśli te filmy nie będą prawdziwe, nie będą wynikały z życia. Widzę takie niebezpieczeństwo. Młodzi ludzie powinni wynieść naukę z tego, co mówił Andrzej Wajda: „Trzeba być sobą , a nie silić się na poszukiwanie tego, co wstrząśnie widzami, bo będzie to nieprawdziwe”. Mam też nadzieję, że krytycy nie będą tych następców Andrzeja Wajdy kreować na siłę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 12-10-2016 17:12

    Oceniono 2 razy 2 0

    - ty nie heretyk: Tyś prostak. Bo tylko prostak nie rozumie metafory . Skoro Żydowicz jest producentem filmu, który reżyserował Andrzej Wajda to oczywiste że aby film został pokazany musiał go "pobłogosławić". masz Prostaczku problem z abstrakcyjnym myśleniem? Nie zabieraj głosu publicznie bo sie ośmieszasz :)

    Odpowiedz

  2. 11-10-2016 17:18

    Oceniono 2 razy 0 2

    - heretyk: blogoslawienstwo od zmarlego A.W ? przeciez nie byl on ksiedzem ale wywiadzik jest

    Odpowiedz